Samuel Gregg

800px-franciscus_in_2015

Marksiści, marksistowska ideologia i marksistowskie reżimy przyniosły milionom ludzi śmierć i zniszczenie. Mimo to, zgodnie z tym, co mówi papież Franciszek „to komuniści myślą jak chrześcijanie”. O co w tym chodzi?

Silna krytyka globalizacji gospodarczej i kapitalizmu ze strony Franciszka w pierwszym roku jego pontyfikatu zrodziła pod jego adresem oskarżenia o marksistowskie sympatie. Zarzuty takie są jednak w sposób oczywisty niesłuszne.

Przede wszystkim Franciszek wyjaśnił, że komunizm jest ideologią błędną. W wywiadzie udzielonym w 2013 roku włoskiej gazecie La Stampa papież stwierdził, że „marksizm jest mylną ideologią.” Zresztą powstała w Argentynie teologia ludu, która wywarła wpływ na poglądy Franciszka, w sposób otwarty odrzuca filozofię i analizę marksistowską. Sam Franciszek nie zawahał się kanonizować katolickich męczenników, którzy ponieśli śmierć z rąk komunistów. Ogłosił on także kardynałem albańskiego księdza Ernesta Troshani Simoni, którego reżim Envera Hodży – jeden z najokrutniejszych reżimów komunistycznych świata – dwukrotnie skazywał na śmierć. Nie są to czyny i słowa sympatyka czy apologety komunizmu.

Niemniej jednak, w tym samym wywiadzie, w którym Franciszek nazwał komunizm błędnym dodał: „Lecz w moim życiu spotkałem wielu marksistów, którzy byli dobrymi ludźmi.” Ktoś może zapytać, czy papież powiedziałby coś podobnego na temat nazistów: „Lecz w moim życiu spotkałem wielu nazistów którzy byli dobrymi ludźmi.” Wątpię w to, mimo że marksistowskie ruchy polityczne i reżimy kierowane komunistyczną ideologią posługują się metodami pochodzącymi bez żadnej wątpliwości z III Rzeszy. Zresztą, jeśli przyjrzymy się liczbom, zauważymy, że komuniści zamordowali o miliony większą liczbę ludzi niż naziści. W ojczyźnie Franciszka, Argentynie, marksistowskie ruchy takie jak Ejército Revolucionario del Pueblo na przełomie lat 60 i 70 ubiegłego wieku bez skrupułów angażowały się w liczne porwania i  zabójstwa w ramach podejmowanych przez nie prób ustanowienia dyktatury proletariatu.

Czy komuniści troszczą się o ubogiego?

Z pomocą w odpowiedzi na pytanie, skąd u papieża takie słowa na temat komunizmu przychodzi fakt, że podobne wypowiedzi prawdopodobnie odzwierciedlają przekonanie Franciszka o tym, że niektórych ludzi przyciąga do marksizmu przeświadczenie, że komunizm stoi po stronie ubogich i odrzuconych. W udzielonym w roku 2015 wywiadzie, papież sugeruje, że komuniści byli w pewnym sensie chrześcijanami bojącymi się przyznać do swojej wiary. „Ukradli od chrześcijan – mówi papież – flagę ubogich”.

Tematy te powróciły w najnowszym z papieskich wywiadów – tym razem przeprowadzonym przez określającego się jako ateistę, 92-letniego włoskiego dziennikarza Eugenio Scalfariego.

Czytając jakikolwiek wywiad przeprowadzony przez Scalfariego należy wykazać się ostrożnością. Redaktor nie przelewa na papier swoich nagrań, ani nie przepisuje swoich notatek, a raczej odtwarza to, co zapamiętał z rozmowy. Fakt ten stawia pod znakiem zapytania prawdziwość jego tekstów. Jest to także powód, by być ostrożnym udzielając mu wypowiedzi, ale jest to już inna rzecz. Scalfari tak zadaje pytania, by sprowokować papieża do kontrowersyjnej wypowiedzi. W większości takich przypadków, Franciszek udziela odpowiedzi uprzejmej lecz wymijającej. Jednakże niektóre wypowiedzi Franciszka w najnowszym wywiadzie Scalfariego odzwierciedlają osobliwe stwierdzenia jakie wygłosił przy innych okazjach. Proszę zwrócić uwagę na to, co papież mówi o komunistach w odpowiedzi na zadane przez Scalfariego pytanie o równość:

Eugenio Scalfari: Ojciec Święty tęskni za społeczeństwem zdominowanym przez równość. Jest to, jak Ojciec Święty wie, program socjalizmu marksistowskiego, a także komunizmu. Czy wobec tego Ojciec Święty ma na myśli marksistowski typ społeczeństwa?

Franciszek: Wielokrotnie zostało powiedziane, i moja odpowiedź zawsze była taka, że jeżeli już to to komuniści myślą jak chrześcijanie. Chrystus mówił o społeczeństwie, gdzie decyzje podejmują ubodzy, słabi i wykluczeni. Nie demagodzy, nie barabasze, ale lud; biedni, czy mają wiarę w transcendentnego Boga, czy nie – to im mamy pomóc, by osiągnąć równość i wolność.[1]

Problem z tym fragmentem wywiadu jest taki, że nawet pobieżne zapoznanie się ze standardowymi tekstami Marksa pozwala zauważyć, że w marksistowskiej ideologii (a tym bardziej w praktyce) jest bardzo niewiele rzeczy które upoważniałyby do stwierdzenia, że „komuniści myślą jak chrześcijanie” (o ile w ogóle jakieś są).

Po pierwsze marksizm zakorzeniony jest w ateizmie i filozoficznym materializmie. Chrześcijaństwo zaś nie. Różnica ta jest fundamentalna i nie pozostawia możliwości pogodzenia obu tych idei. Po drugie, praktycznie wszyscy marksistowscy myśliciele i praktycy – Marks, Engels, Lenin, Stalin, Mao, Castro, Che Guevara, Pol Pot i in. – utrzymują, że cel uświęca środki. Ortodoksyjne (przez małe „o”) chrześcijaństwo kładące nacisk na wartości bezwzględne, które nie dopuszczają żadnych wyjątków, w sposób szczególny odrzuca takie twierdzenie. Po trzecie, marksizm, marksiści i ruchy marksistowskie nie patrzą na ubogiego w taki sposób, jak czyni to chrześcijaństwo, tj. jak na człowieka, którego należy miłować i  wspierać.

Komunizm widzi ubogiego – zresztą jak każdego człowieka – jedynie jako ruchomą część dialektyki historii. Mniej zamożni, z punktu widzenia marksizmu, nie posiadają niezbywalnej wartości na mocy swojego ubóstwa czy z racji bycia osobą ludzką. Takie materialistyczne i instrumentalne podejście znajduje się całe lata świetlne od chrześcijańskiej wizji ubogiego czy człowieka w ogóle.

Nierówność, nierówność, nierówność

Co wobec tego Franciszek miał na myśli mówiąc, że „komuniści myślą jak chrześcijanie”? Klucz do myślenia papieża znajduje się w odniesieniach do nierówności we wspomnianym wywiadzie la Scalfariego. Papież mówi tam między innymi:

„To, czego chcemy to walka z nierównościami, które są największym złem istniejącym na świecie. To pieniądz je stwarza i to on stoi na przeszkodzie dla wprowadzenia środków mających uczynić bogactwo bardziej rozpowszechnionym, a tym samym sprzyjać większej równości.”

Od początku swojego pontyfikatu, Franciszek skupia się bardzo precyzyjnie na temacie nierówności. Jak wskazują zacytowane słowa, papież ma na myśli nierówność ekonomiczną.

Ale czy nierówność ekonomiczna jest rzeczywiście największym złem dzisiejszego świata? Czy to nierówność społeczna jest przyczyną terroryzmu islamskiego, północnokoreańskiego reżimu, zabijania poprzez aborcję milionów nienarodzonych dzieci na Zachodzie, powrotu antysemityzmu, ciągłych prób legalizacji eutanazji? Już chociażby związek terroryzmu z nierównościami ekonomicznymi nie został nigdy udowodniony.

Ponadto, nierówności ekonomiczne nie zawsze są czymś złym. W nauczaniu Kościoła nie istnieje nic, co mogłoby sugerować, że nierówności w bogactwie i dochodzie są czymś absolutnie złym. Często są one uzasadnione. Ktoś, kto decyduje się wziąć na siebie odpowiedzialność za stworzenie i prowadzenie przedsiębiorstwa jest upoważniony do większego udziału w jego zyskach niż pracownik, którego odpowiedzialność jest mniejsza, i który nie musiał podejmować ryzyka związanego z uruchamianiem nowej firmy.

Kolejną rzeczą, o jakiej chrześcijanie nie powinni zapominać, choć czasem się im to zdarza, jest fakt, że nierówność i ubóstwo nie są tożsame. Jest teoretycznie możliwe, że wszyscy będą równi, ponieważ będą równie biedni. Z drugiej strony zaś jest też możliwe, że w danym społeczeństwie będą istnieć duże nierówności materialne, ale liczba osób ubogich będzie bardzo mała.

Jest rzeczą jasną, że niektóre formy nierówności ekonomicznych niesprawiedliwe. Jednym ze współczesnych przykładów może być crony capitalism (kapitalizm oparty na relacjach nieformalnych, kolesiowskich – przyp. tł.). W takim ustroju ekonomicznym zdrowa i wolna konkurencja w granicach prawa zastępowana jest zmową i kumoterstwem istniejącym pomiędzy przedsiębiorstwami, politykami i organami państwa. Jeżeli istnieje winowajca niesprawiedliwych form nierówności materialnych (wspomniany „pieniądz”), to są nim tak naprawdę przedsiębiorcy-kolesie oraz współpracujący z nimi politycy i urzędnicy.

Kapitalizm kolesi powinien być, choć nie jest, celem chrześcijańskiej krytyki. Katolicka nauka społeczna nie mówi zupełnie nic na jego temat. Problemem w papieskiej wypowiedzi jest między innymi to, że, podobnie jak wielu innych dobrych ludzi, nie zauważa on, że gospodarka rynkowa oparta jest na odrzuceniu możliwości udzielania przez rząd przywilejów dla jakiejkolwiek konkretnej grupy podmiotów gospodarczych. Jest to główna myśl Księgi IV Bogactwa Narodów autorstwa Adama Smitha z roku 1776.

Jednym z wielu paradoksów związanych z papieżem Franciszkiem jest to, że choć z jednej strony konsekwentnie i słusznie potępia on kult bogactwa oraz materialistyczny sposób myślenia sprowadzający wszystko do gospodarki, to z drugiej często wypowiada kuriozalnie ekonomiczne stwierdzenia dotyczące przyczyn problemów świata. Wszyscy chrześcijanie winni być zaangażowani do pracy nad zmniejszeniem materialnego ubóstwa, jednakże nie możemy udawać, że chrześcijanie i marksiści myślą o biedzie, czy równości w podobny sposób, gdyż zwyczajnie nie jest to prawdą.

 

dr Samuel Gregg – Dyrektor Naukowy Instytutu Actona, USA, autor książki For God and Profit: How Banking and Finance Can Serve the Common Good (2016).

Tłumaczenie moderncatholic.pl. Artykuł ukazał się w oryginale na stronie https://stream.org/pope-francis-really-believe-communists-think-like-christians/ w dn. 14 listopada 2016 r. Tłumaczenie i przedruk za zgodą Autora.

 

[1] Należy zauważyć, że w artykule w internetowym wydaniu Gościa Niedzielnego z dn. 11.11.2016 (http://gosc.pl/doc/3545476.Papiez-mowia-ze-jestem-komunista-ale-to-komunisci-mysla-jak) pojawiło się tłumaczenie fragmentów przytaczanego wywiadu zawierające błędy. Jednym z błędów jest to, że włoskie sformułowanie „semmai” (jeżeli już, jeżeli w ogóle) oddano słowem „ostatecznie”, co zaciemnia intencję podkreślenia, że to komuniści mogą kopiować postawy chrześcijan, a nie odwrotnie oraz nie oddaje wątpliwości papieża, czy stwierdzenie takie jest  uprawnione.