Dla wielu osób życiowym celem jest poślubienie idioty. Liczba rozwodów sugeruje, że wielu w dziedzinie tej osiągnęło już poziom eksperta. Niestety, na świecie nadal istnieją ludzie, którzy poważnie traktują przyrzeczenie o nieopuszczeniu współmałżonka aż do śmierci i to nawet wtedy, gdy są już nim znudzeni, albo gdy spotkali kogoś ciekawszego albo bardziej atrakcyjnego!

Artykuł ten dedykowany jest wszystkim tym nienowoczesnym ludziom, którzy nadal uważają, że rozwód powoduje u dzieci trwałą traumę, i tym, którzy sądzą, że lepiej jest przezwyciężyć pojawiające się w małżeństwie trudności niż się zwyczajnie poddać. Świat idzie do przodu, nie możecie zostać w tyle! Pozostałe osoby które wiedzą, że chcą dopasować się do kulturowej normy brania ślubu z idiotą, a później rozwodzenia się, po to by poślubić kolejnego idiotę także proszone są o przeczytanie tekstu, który może być pomocny w realizacji ich celu.

Poniżej instrukcja w pięciuprostych krokach:

Nadal spotykaj się z osobą, z którą już wiesz, że nie chcesz wychowywać wspólnie dzieci, ani spędzić reszty życia.

Kto by się nim/nią przejmował? Po prostu na razie się spotykajcie. Twój zegar biologiczny tyka. Jasne, że byś mógł/a z nim/nią po prostu zerwać i znaleźć idealną osobę, ale po co tak ryzykować? Chcesz być starą panną/kawalerem przez resztę życia? Koniecznie zignoruj to dziwne uczucie w żołądku, które mówi ci, że popełniasz duży błąd. Wszystkie wady twojej drugiej połówki można racjonalnie wytłumaczyć. Poza tym, przecież zawsze możesz go/ją zmienić. Ludzie się zmieniają, szczególnie ci z różnymi nałogami. Poprawiają się od razu po ślubie. Po prostu usiądź i patrz, jak się zmienia.

À propos dzieci. Broń Boże nie rozmawiajcie o dzieciach.

Na przykład o tym, czy i ile ich chcecie. Rozmowa o tym, jak wychowywać dzieci totalnie psuje humor. A co jak się później okaże, że jedno z was chce uczyć dzieci w domu, a drugie chce je wysłać do państwowej szkoły? Albo na przykład, że jedno chce chronić ich niewinność, podczas gdy drugie chce je rzucić wilkom, bo co ich nie zabije to je wzmocni? Nadopiekuńczość jest dla dzieci zła. Pozwólcie dzieciom podejmować samym decyzje, kształtować własne poglądy. Albo przynajmniej ustalcie, że nie będziecie im narzucać waszego światopoglądu. To jest rola rodziców. Ale w celu wzięcia ślubu z idiotą, upewnij się, że nie dogadaliście się na ten temat. Albo w ogóle najlepiej na ten temat nie rozmawiajcie zawczasu.

W ogóle nie zwracaj uwagi na to, co ci mówią rodzice i przyjaciele, którzy znają cię lepiej niż ktokolwiek, jeśli ci mówią, że ta osoba nie jest dla ciebie właściwa.

Co prawna mają oni obiektywny pogląd na sprawę, ale to ty masz rację. Potrzeba ci właśnie miłego ciepełka i dreszczyku emocji towarzyszącemu poznaniu nowej osoby. I oczywiście te dwie rzeczy będą trwać wiecznie. Tak naprawdę przecież chodzi o emocje. Jeśli się dobrze czujesz z tą osobą to to jest to. Ludzie patrzący na was z zewnątrz tego nie zrozumieją. Oni was nie znają.

Jak już szczęśliwie dobrnęliście do zaręczyn (głównie dlatego, że jesteście ze sobą już tak długo, że każdy oczekiwał, że w końcu będzie wesele) pod żadnym pozorem nie traktujcie przygotowań do małżeństwa poważnie.

Podczas kursu przedmałżeńskiego obowiązkowo, zamiast słuchać prowadzącego, masz albo bazgrać na kartce, albo siedzieć na fejsie. Kobieta, która cały czas przynudza o tym, jak ważne są finanse i, że powinniście mieć plan, co kto robi i jak zarządzacie pieniędzmi –na niczym się nie zna.

A ten teścik, który oni robią i upierają się, że w sumie to to nie jest test, a sprawdzenie, czy do siebie pasujecie – to to jest test! Jakie w ogóle mają prawo wątpić, że do siebie pasujecie? Ich teścik nic wam nie da. Najlepiej odpiszcie od siebie odpowiedzi. Jeśli nie, to ksiądz i specjalistka od rodziny będą chcieli, żebyście dyskutowali przed ślubem na tematy, na które się nie zgadzacie. Niech lepiej zobaczą, że się kochacie i że jesteście całkowicie gotowi na ślub.

Ostatnie, ale najważniejsze. Koniecznie musicie ze sobą zamieszkać przed ślubem.

W jaki inny sposób sprawdzicie, czy do siebie pasujecie? Zresztą, zabawa w dom to dobra rozgrzewka przed założeniem prawdziwej rodziny. Oczywiście absolutnie to nie znaczy, że sobie nie ufacie.  Niby istnieje niezliczona ilość badań, które dowodzą, że wspólne mieszkanie przed ślubem jest złe dla waszego małżeństwa i że prawdopodobieństwo rozwodu drastycznie wzrasta u takich par. Niby amerykańska organizacja National Marriage Project mówi jasno, że nie została potwierdzona korelacja między mieszkaniem ze sobą przed ślubem a jakością małżeństwa, ale co oni tam wiedzą? Przezwyciężycie te trudności. Co z tego, że wszyscy tak myślą i że są w błędzie? Wy nie jesteście wszyscy. Wy jesteście wyjątkowi! Jesteście inni niż wszyscy inni. Róbcie, co się wam wydaje dobre, nic innego się nie liczy.

Gratulujemy wiernym czytelnikom. Jeśli będziecie podążać za tymi pięcioma wskazówkami w łatwy sposób uda się wam wziąć ślub z idiotą.

————————————————–

Tekst pochodzi ze strony http://www.ruthinstitute.org/ruth-speaks-out/how-to-marry-an-idiot. Betsy Kerekes jest współautorką książki „Szczęśliwe małżeństwo. 101 prostych wskazówek…”, którą można kupić m. in. tutaj: http://e-religijne.pl/pl/p/Szczesliwe-malzenstwo.-101-prostych-wskazowek-…-Jennifer-Roback-Morse,-Betsy-Kerekes/8197.

Tłumaczenie redakcja moderncatholic.pl